Tag Archives: niechlujstwo językowe

Grammar nazi – przyjaciel czy wróg?

Gramatyczni naziści (grammar nazis, gnazis) – tak określane są osoby, które notorycznie zwracają uwagę na błędy w różnego typu publikacjach, a nawet przy okazji prywatnych, codziennych rozmów. Dwa tygodnie temu właściciel strony Antyweb – znany z braku dbałości o poprawną polszczyznę – napisał tekst, w którym doszczętnie skrytykował tę grupę internautów, pisząc, że są „gorsi niż trolle”. Grammar nazi to tak powszechne i dostrzegalne zjawisko społeczne, że jego przedstawiciele – oprócz nazwy – doczekali się również własnego logo.
Gramatycznym nazistą jest nawet Sherlock Holmes!

Jakie widzę dobre i złe strony istnienia nadgorliwych strażników polszczyzny?

Minusy:

1. Często bywa tak, że dyskusja na temat błędów przesłania całkowicie wartość merytoryczną przekazu. Nie ma chyba nic bardziej irytującego niż sytuacja, kiedy chcesz wytłumaczyć coś bardzo ważnego nie tylko dla Ciebie, ale w Twoim przekonaniu również dla odbiorcy, a w odzewie dostajesz jedynie polonistyczną instrukcję dotyczącą formy Twojej wypowiedzi.

2. Gramatyczni naziści często nie przebierają w słowach, by podkreślić językowe wady tekstu. Moralizatorski ton, wysyłanie do podstawówki, wyzywanie od ignorantów – to tylko niektóre ze stosowanych przez nich zabiegów. Taka krytyka wydaje się z pozoru niegroźna, ale czy chętnie siadałbyś do pisania, gdyby w niewybrednych słowach wytykano Ci niechlujstwo językowe?

3. Niektórzy lubują się w wykorzystywaniu potknięć językowych rozmówcy podczas dyskusji. Innymi słowy – błąd językowy jest używany jako argument, który ma deprecjonować interlokutora (nie lubię tego słowa, ale chciałam uniknąć powtórzenia). Z merytoryczną argumentacją chwyt ten ma niewiele wspólnego – jest zazwyczaj personalnym przytykiem.

4. Zachowanie gramatycznych nazistów rzutuje na postrzeganie osób dbających o poprawną polszczyznę. Nie raz, nie dwa słyszałam, że jestem „grammar nazi”, choć rzadko informuję o pomyłkach językowych w komentarzach. Najczęściej robię to wtedy, gdy ktoś wprowadza innych w błąd – na przykład twierdząc, że forma „chłopacy” jest niepoprawna. A twierdzi tak wielu:

Plusy:

1. Jakkolwiek by patrzeć, gramatyczni naziści edukują. Nie tylko redakcję czy blogera, lecz także innych czytelników. Zwracają uwagę nie tylko na błędy podstawowe, np. ortograficzne, ale również na składniowe, stylistyczne czy fleksyjne. Dla krytykowanego autora jest to z pewnością bolesna lekcja – ale wątpię, by po publicznym zwróceniu uwagi popełnił drugi raz ten sam błąd.

2. Gramatyczni naziści – jak widać na przykładzie Antyweb – zmuszają do refleksji nad poprawnością językową w Internecie. Niestety, ale w porównaniu chociażby do prasy, publikacje internetowe pod względem językowym pozostawiają wiele do życzenia. Dlatego coraz częściej mówi się o koncepcjach wprowadzania programów do korekty tekstu, np. na Wykopie.

Co sądzicie o grammar nazis? Poprawiacie innych? Lubicie być poprawiani?

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: