Tag Archives: język internetu

IMHO & FYI. Dlaczego internauci skracają myśli?

Internet jest pod względem językowym siedliskiem skrótowości. Jedną z pierwszych przyczyn takiego stanu rzeczy była niewielka przepustowość łączy, która nie pozwalała na przesyłanie dużej ilości informacji przez kanał komunikacyjny. Tendencja tworzenia skrótów i skrótowców utrzymała się do dziś i dotyczy przede wszystkim powszechnie używanych przez internautów zwrotów, względnie prostych i umożliwiających ich odkrycie z kontekstu wypowiedzi.

Wyróżnia się dwie podstawowe grupy tego typu internetowych uproszczeń:

  • ucięcia, np. cze (cześć), siema (jak się masz), nara (na razie), pozdro/pzdr (pozdrowienia), spoko (spokojnie), thx (thanks);
  • akronimy, np. AKA (also known as), IMHO (in my humble opinion), FYI (for your information), F2F (face to face), WTF (what the fuck).

Niektóre ucięcia funkcjonują w mowie potocznej. Chociaż w drugiej grupie przeważają skrótowce anglojęzyczne, w wirtualnych zakamarkach można natknąć się czasem na odpowiedniki polskie, np. MSZ (moim skromnym zdaniem), ATSD (a tak swoją drogą), NTG (nie ta grupa), a nawet tak rozbudowane jak PPNMZS (po prostu nie mogę ze śmiechu). Wszelkie skróty – zarówno ucięcia, jak i akronimy – pojawiają się przede wszystkim w miejscach ukierunkowanych na dialog, m.in. na forach, czatach i w sieciowych grach komputerowych (FTW – for the win/po zwycięstwo!).

Nie raz, nie dwa, kiedy czytałam wypowiedź internauty, musiałam sięgnąć do Miejskiego słownika slangu i mowy potocznej, by odkryć znaczenie zaszyfrowanych słów.

Zadałam więc sobie pytanie: dlaczego internauci tak często używają skrótów?

Współczesne możliwości technologiczne sprawiają, że dla przeciętnego użytkownika globalnej sieci objętość przesyłanej wiadomości tekstowej nie podlega właściwie żadnym ograniczeniom. Nietrudno więc dojść do wniosku, że podstawową przyczyną skracania pewnych wyrażeń i słów jest sam proces wytwarzania tekstu, który niewątpliwie trwa dłużej niż wypowiedzenie tej samej treści. To tłumaczyłoby także używanie tego rodzaju uproszczeń wśród przedstawicieli starszego pokolenia.

Innym powodem używania omawianych skrótów jest potrzeba wyjątkowości czy – jak to określił językoznawca Jan Grzenia – nobilitacji kanału przekazu. Wewnętrzne zasady porozumiewania się i środowiskowe słownictwo powodują, że grupa staje się minispołecznością: charakteryzuje ją większa spójność, a także uwidacznia się hierarchizacja – łatwiej odróżnić wytrawnego użytkownika od nowicjusza. I z punktu widzenia tego ostatniego wyłania się kolejny cel – zyskanie akceptacji.

Z czego jeszcze wynika internetowa skrótowość? Z powszechnego dążenia do ekonomiczności. Bywa, że niektóre formy krótsze rzeczywiście są dla nas dużym ułatwieniem. Pozostaje pytanie, czy aby na pewno w sytuacji, kiedy skrót przypomina bardziej wieloliterowy szyfr niż jakąkolwiek treść. Tym bardziej, że zdecydowana większość używanych akronimów przez polskich internautów nie ma nic wspólnego z językiem ojczystym. I chociaż w międzynarodowym środowisku graczy komputerowych wydaje się to uzasadnione, w przypadku polskich serwisów – nie do końca.

Przykład: akronim AFAIK (as far as I know) w porównaniu z naszym ojczystym odpowiednikiem OIW (o ile wiem) kłóci się nieco z zasadą ekonomii języka, czyż nie?

Zachęcam więc – jeśli już istnieje taka konieczność – do używania polskich skrótów! Nie zapominajmy przy tym, że głównym celem przyświecającym nam w akcie komunikacji jest bycie zrozumianym. Użytkownicy konkretnego forum mogą opracować własny system leksykalny, który nie będzie się sprawdzać w prywatnej korespondencji, nie mówiąc już o języku formalnym.

Czym groziłaby taka konsekwencja? Odpowiada – z przymrużeniem oka – Kabaret OT.TO:

PS Jest mi niezwykle miło, że pomimo tymczasowego braku nowych wpisów zgłaszacie się do mnie po rady dotyczące polszczyzny. Mam nadzieję, że pomogłam Wam rozwiać niektóre wątpliwości i możecie być bardziej świadomi pewnych aspektów naszego języka ojczystego.

PS2 Jeśli macie (lub mielibyście w przyszłości) problemy z rozszyfrowaniem jakiegoś anglojęzycznego skrótowca, pokaźny zbiór tego typu akronimów znajdziecie tutaj.

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Alleluja i do przodu! Słowa, które mają skrzydła

Internet, a wraz z nim media społecznościowe, coraz częściej opiera się na komunikacji hasłowej. Powszechnie znane, powielane sformułowania, które – co jest ważne – mają konkretne źródło, nazywane są skrzydlatymi słowami. To teksty barwne, sugestywne i obrazowe, przez co łatwe do zapamiętania. Okoliczności powstania danego wyrażenia są istotne z tego względu, że bez ich znajomości uchwycenie sensu przytoczonych słów może być utrudnione, a w niektórych przypadkach wręcz niemożliwe. Skąd biorą się skrzydlate słowa? Poniżej przedstawiam ich główne źródła:

  1. kinematografia – np. ciemność widzę, ciemność („Seksmisja”); grozisz mi? („Job, czyli ostatni szara komórka”); wyrwałem chwasta („Psy 2”); chłopaki nie płaczą; pieniądze to nie wszystko (tytuły filmów o tym samym brzmieniu).
  2. muzyka – np. polityka mi wisi dorodnym kalafiorem (Jacek Kaczmarski); nie ma jak u mamy (Wojciech Młynarski); w życiu piękne są tylko chwile (Ryszard Riedel).
  3. literatura – np. miej serce i patrzaj w serce (Adam Mickiewicz); Wielki Brat patrzy (George Orwell); mów do mnie jeszcze (Kazimierz Przerwa-Tetmajer).
  4. wypowiedzi znanych osób – np. nie chcem, ale muszem (Lech Wałęsa); alleluja i do przodu (o. Tadeusz Rydzyk); róbta co chceta (Jerzy Owsiak).
  5. slogany reklamowe – np. pij mleko, będziesz wielki; prawie robi wielką różnicę; bo zupa była za słona; pragnienie nie ma szans.
  6. biblizmy – np. nie chwal dnia przed zachodem słońca; oko za oko, ząb za ząb; egipskie ciemności; grzechy młodości.
  7. autorskie terminy – np. globalna wioska (Marshall McLuhan); jesień średniowiecza (Johan Huizinga), skrzydlate słowa (Georg Büchmann).

Jak twierdzi polski aforysta, eseista i poeta Wojciech Wiercioch:

O tym, czy dana fraza stanie się skrzydlatym słowem, decyduje nie zawsze jej wartość ideowa, intelektualna czy artystyczna. O tym, by daną wypowiedź zakwalifikować jako skrzydlate słowo, decyduje wyłącznie rozpowszechnienie i powtarzalność użycia.

W związku z tym wydaje się, że nic nie stoi na przeszkodzie, by zakwalifikować do skrzydlatych słów tak popularne wśród internautów zwroty, jak np. daj kamienia czy jestem hardkorem. Mają one swoje źródło w konkretnych nagraniach zamieszczonych w sieci. Spełniają więc kryterium literaturoznawców Henryka MarkiewiczaAndrzeja Romanowskiego – możliwość ustalenia pochodzenia lub autorstwa słów, by móc określić je mianem „fruwających cytatów”. Ten warunek odróżnia je od anonimowych zwrotów, przysłów i sloganów. W przypadku internetowych źródeł warto jednak zwrócić uwagę, że takie cechy powiedzeń jak zasięg czy powiązana z nim długowieczność są tu nieco ograniczone (zwroty mogą nie docierać np. do osób starszych). Z drugiej strony, wraz z upowszechnianiem się mediów społecznościowych granice te stopniowo ulegają zatarciu.

Skrzydlate słowa to specyficzny rodzaj memów, czyli zaraźliwych wzorców informacji. Słowo mem pochodzi od greckiego słowa mimesis (naśladownictwo). Termin wprowadził biolog Richard Dawkins w książce „Samolubny gen”. Skrzydlate słowa, mimo że istnieją w języku przede wszystkim dzięki ich powielaniu, charakteryzują się dużą elastycznością – często ulegają modyfikacjom, które dotyczą zarówno struktury tekstu, jak i jego znaczenia. Przykładami mogą być takie sformułowania jak przeminęło z wiadrem czy zielona strona mocy. Tego typu przekształcenia często wykorzystywane są w reklamie. Więcej o o skrzydlatych słowach możecie posłuchać tutaj.

Jakie skrzydlate słowa są Wam jeszcze znane? Macie swoje ulubione powiedzenia?

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: