Monthly Archives: Kwiecień 2012

Jak dbać o język w mediach społecznościowych?

Dzisiaj odpoczywam – i pozwalam odpocząć swoim czytelnikom – od konkretnych przykładów błędów i niewłaściwych konstrukcji językowych. Zamiast podobnych analiz kilka słów o tym, jak dbać o polszczyznę w mediach społecznościowych. Postaram się przedstawić kilka prostych porad, których zastosowanie ułatwi komunikację między Tobą a Twoimi odbiorcami.

1. Reguła wzajemności.

Postaw się w sytuacji swojego odbiorcy. Jak reagujesz, kiedy Twój rozmówca robi podstawowy błąd językowy? Myślę, że pewien rodzaj zażenowania czy zawodu pojawia się nie tylko u purystów i gramatycznych perfekcjonistów. Oczywiście, istotny jest charakter sytuacji – w tych oficjalnych błędy są trudniejsze do zniesienia. Kiedy jednak będziesz dbać o poprawną polszczyznę na co dzień, zmaleje prawdopodobieństwo popełnienia błędu w komunikacji bardziej formalnej. Zasada jest prosta: jeśli Ciebie irytują błędy innych, łatwo przewidzieć, że Twoje również będą źródłem irytacji.

2. Szanuj siebie i swojego odbiorcę.

Kiedy dbasz o poprawną polszczyznę pokazujesz, że darzysz szacunkiem nie tylko odbiorcę, ale również siebie i swoją markę. Coraz więcej firm opiera komunikację z klientami na aktywności w portalach społecznościowych, tworząc chociażby tzw. strony fanowskie na Facebooku. Tego typu wymiana informacji ma charakter nie tylko formalny, ale również publiczny. Kombinacja tych cech jest wyjątkowo niekorzystna dla autora językowej pomyłki. Nie dość, że w przypadku popełnienia błędu wypracowany dotychczas kapitał zaufania maleje, to na zdecydowanie większą skalę – informacja dociera w tym samym czasie do wszystkich dostępnych „fanów” firmy.

3. Bądź profesjonalistą.

Poprawność językowa to jeden z podstawowych i najwcześniej dostrzeganych przez odbiorcę przejawów profesjonalizmu. Jeśli chcesz, by czytelnicy odkryli Twoje zalety, nie zrażaj ich przypadkowymi błędami językowymi. Nie ufaj słownikom z programów typu Word – nie wychwytuje on wielu podstawowych błędów, nie mówiąc o pomyłkach o charakterze składniowym, frazeologicznym czy stylistycznym. Gdy nie jesteś pewien poprawnej formy, zachęcam do skorzystania z internetowej poradni językowej PWN. Pamiętaj, że poprawność językowa to bardzo ważny element wizerunkowy.

4. Unikaj nieporozumień.

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że jedną z głównych przyczyn nieporozumień są błędy w komunikacji, czyli również pomyłki językowe i niepoprawne konstruowanie zdań. Dobrym przykładem są tutaj pisma urzędowe, których zrozumienie bywa często nie lada wyzwaniem. Oczywiście błędy w zakresie języka nie wynikają tylko z niewiedzy autora danego tekstu – czasami to po prostu tzw. złośliwość rzeczy martwych, np. autokorekta we wspomnianym programie Word. W nowszych wersjach tego programu możemy zmienić ustawienia autokorekty, klikając kolejno:

  1. Przycisk pakietu Office
  2. Opcje programu Word
  3. Sprawdzanie
  4. Opcje Autokorekty

5. Używaj prostego języka.

Czy ja wspominałam o pismach urzędowych? W idei poprawności językowej nie chodzi o górnolotne, rozbudowane słownictwo, ale o prosty, jasny przekaz. Skuteczny komunikat to zrozumiały komunikat. Nie wiesz, czy zbudowana przez Ciebie konstrukcja jest właściwa? Uprość ją – będzie mniej męcząca dla czytelnika i mniej kontrowersyjna pod względem językowym. Nagromadzenie specjalistycznych terminów sprawia, że ludzie przestają nas słuchać, a informacja jest zrozumiała jedynie dla wąskiego grona odbiorców. Zapamiętaj, że „sztuką nie jest mówić zawile o rzeczach prostych, sztuką jest mówić prosto o rzeczach zawiłych”.

Joseph Pulitzer opisał cztery cechy komunikatu, które są konieczne, by spełniał on swoją funkcję. Informację według amerykańskiego dziennikarza należy przedstawić:

  • Krótko – tak, żeby przeczytali
  • Jasno – tak, żeby zrozumieli
  • Obrazowo – tak, żeby zapamiętali
  • Dokładnie – tak, by prowadziło ich bijące od tego światło

6. Dokształcaj się.

Wyciągnij z półek zakurzone słowniki, korzystaj z internetowych poradni językowych, śledź blogi autorytetów w dziedzinie języka, np. językoznawcy prof. Jerzego Bralczyka czy mistrza ortografii polskiej Macieja Malinowskiego. Przypominam również o liście powszechnych błędów językowych, o której informowałam we wpisie o błędach blogerów. Ufaj także swojej intuicji językowej – jednak nie po to, by pisać teksty bez sprawdzania ich poprawności, a raczej w celu sięgnięcia do słownika, kiedy tylko pojawi się wątpliwość dotycząca użytej formy.

A nuż będzie to jeden z najczęściej występujących błędów?

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Błędy najbardziej wpływowych blogerów 2011 r.

Postanowiłam sprawdzić, jakie błędy językowe popełniają najbardziej wpływowi blogerzy ubiegłego roku. Blogi do swojego zestawienia wybrałam na podstawie rankingu stworzonego przez Kominka. Podkreślam, że lista zawartych tu błędów jest rodzajem ciekawostki, a nie dowodem na niechlujstwo językowe autorów uwzględnionych blogów. Błędy popełnia każdy, choć – jak wiadomo – zawsze należy dbać o poprawną polszczyznę. Przy omawianiu fragmentów chcę skupić się na podstawowych błędach, które udało mi się znaleźć we wpisach znanych blogerów.

Tak na prawdę mowa tutaj o wszystkich tych formach. Sprzedaż fanów, aplikacje facebookowe, nawet do całkiem nie dawna zwykłe strony z tzw. ukrytym „Lubię To!”.

Naprawdę (w znaczeniu: prawdziwie, właściwie, szczerze, istotnie, itp.) piszemy łącznie. W innym sensie, np. w zdaniu „Zasługujemy na prawdę” (zasługujemy na poznanie prawdy) są to już dwa odrębne słowa i stosujemy pisownię rozdzielną. Niedawno również piszemy łącznie – podobnie jak „niełatwo”, „nietrudno”, „nieładnie” czy „nieźle”. „Nie” z przysłówkami odprzymiotnikowymi w stopniu równym (np. niedobry) piszemy łącznie, natomiast w stopniu wyższym (np. nie lepszy) i najwyższym (np. nie najlepszy) piszemy oddzielnie.

(…) ponad 60 mln tylko w 2011 (na najbliższy rok prognozowane jest podwojenie tej liczby do 120 mln – wg. Raport Mobile Internet Standard 2011) oraz Smart TV, których do 2013 będzie 250 mln na całym wiecie (dane wg. adobomagazine.com).

Skrót wg (według) zapisujemy bez kropki, ponieważ ostatnia litera skrótu jest równocześnie ostatnią literą wyrazu. Przykład: jeśli piszemy dr (doktor) Kowalski nie stawiamy kropki, ale pisząc o dr. (doktorze) Kowalskim kropka jest konieczna, bo „r” nie jest ostatnią literą odmienionego wyrazu. Dlatego też stawiamy kropkę przy skrótach: godz. (godzina), ul. (ulica), prof. (profesor). Bez kropki piszemy: nr (numer), mgr (magister), pkt (punkt), płk (pułkownik).

Ona siedziała na przeciwko nas, z rozwartymi nogami, a pomiędzy nimi, na jej cudownych, białych seksownych spodniach, na samym kroczu, widniała paskudna plama.

Naprzeciwko – tak samo jak naprzeciw – piszemy łącznie. Pisownia rozdzielna i łączna sprawia chyba blogerom (i nie tylko) największą trudność. Inne słowa, które często zapisywane są niepoprawnie to np. na pewno i wszech czasów.

Nie zdarza mi się to za często… ale musiałam dzisiaj przygotować ten makaron dwa razy, pod rząd (na pierwsze i drugie danie :-). Na szczęście można to zrobić w pół godziny…

„Pod rząd” jest powszechnie spotykanym błędem. To forma niepoprawna, zapożyczona z języka rosyjskiego, a właściwą alternatywą jest sformułowanie z rzędu. Niektórzy językoznawcy uważają, że nie należy piętnować sformułowania „pod rząd” ze względu na zwyczaj językowy.

Teoretycznie jest i grafika, jest tekst, jest przekaz informacji w jakimś tam układzie graficznym… równie dobrze możnaby zrobić zrzut ekranu z kilkunastu wpisów z Twittera, zapisać jako jpg i też nazwać infografiką.

Formy bezosobowe (np. można, trzeba) piszemy oddzielnie z „by”, a osobowe (np. mógł, chcieli, zrobiła) razem. Zgodnie z tą zasadą jedyny poprawny zapis to można by.

Wczoraj jeden z naszych czytelników napisał, że dostał spam od Anonimowych na adres e-mail, z którego korzystał tylko i wyłącznie w serwisie peb.pl – podejrzewał włamanie …i niestety miał rację.

„Tylko i wyłącznie” jest tautologią. Lepiej powiedzieć po prostu tylko, wyłącznie lub jedynie.

Na dzień dzisiejszy Adobe udostępnia Content Viewer na iPada oraz dla urządzeń z systemem Android, wersje dla PlayBooka i ewentualnych kolejnych urządzeń i systemów będą się pojawiać w przyszłości.

Sformułowania na dziś/na dzisiaj/na dzień dzisiejszy są formami typowo urzędowymi, które nadal budzą niechęć językoznawców. Poprawniej i prościej będzie powiedzieć dziś, obecnie lub do dzisiaj. Istnieją jednak przypadki, gdy wyrażenie „na dzisiaj” lub „na dziś” nie budzą zastrzeżeń, np. „Spotkanie zaplanowano na dzisiaj”. Podobne wątpliwości budzi sformułowanie „na chwilę obecną”.

„Next Generation Portable” będzie miał pięciocalowy dotykowy ekran OLED obsługujący multi-dotyk, przedni i tylni dotykowy panel (!) oraz łączność WiFi + 3G.

„Tylni” jest formą błędną – jedyną poprawną jest tylny. Błąd wynika prawdopodobnie z analogii do budowy słowa przedni. Słowo tylni może określać jedynie liczbę mnogą, np. tylni jeźdźcy. Wyrazy z przedrostkami obcymi, np. super-, pseudo-, multi- piszemy łącznie. Wyjątkiem są słowa pisane wielką literą np. super-Europejczyk. Zapis zastosowany przez autora jest kalką z języka angielskiego (multi-touch), a poprawna forma to multidotyk.

W zestawieniu Kominka są jeszcze dwa blogi: andrzejrysuje.pl i hatalska.com. Pierwszy jest blogiem rysunkowym, co znacznie utrudnia popełnienie (i znalezienie) błędów. Mimo to zauważyłam, że autor stosuje zapis Ƶ zamiast litery Ź. W języku polskim taki zapis funkcjonuje najczęściej jako ozdoba litery Z lub zamiast litery Ż. Współcześnie z poziomą kreską (Ƶ) oznaczającą Ź raczej trudno się spotkać. Nie traktuję tego jako błędu, ale mnie jako odbiorcy tekst czytało się gorzej i nie wyobrażam sobie stosowania Ƶ jako Ź w dłuższej publikacji.

Panią Hatalską postanowiłam wyróżnić za dbałość o poprawną polszczyznę. Zresztą – filolog polska specjalnie mnie tym nie zaskoczyła.

Zachęcam do zapoznania się z listą powszechnych błędów językowych.

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dlaczego nie warto mówić „ministro”?

Od wystąpienia minister Joanny Muchy w programie Tomasza Lisa, w mediach trwają burzliwe dyskusje na temat poprawności żeńskich form nazw zawodów. Chodzi m.in. o takie słowa jak „ministra”, „marszałkini” czy „prezydentka”. Niestety, nawet komunikat Rady Języka Polskiego nie rozwiał wątpliwości dotyczących tej kwestii, dlatego postaram się przedstawić trudności, z jakimi wiąże się stosowanie tego typu form.

Po pierwsze, tworzenie żeńskich form od nazw zawodów i funkcji, które mają charakter rzeczownikowy (np. policjant, nauczyciel) stosuje się zazwyczaj w języku polskim poprzez dodanie końcówki -ka (policjantka, nauczycielka, nie: policjanta, nauczyciela) lub -ini/yni (np. członkini, sprzedawczyni). Końcówkę -a natomiast dodaje się do zawodów o charakterze przymiotnikowym (np. przewodnicząca). Formy ministra czy premiera stoją więc w sprzeczności z tradycyjnymi zasadami języka polskiego.

Po drugie, dodanie do omawianych form zawodów poprawniejszej końcówki -ka (ministerka, premierka) sprawia wrażenie infantylizacji i groteskowości. Dzieje się tak dlatego, że za pomocą przyrostka -ka tworzymy w polszczyźnie zdrobnienia. Podobne nazwy używane są w mowie potocznej np. profesorka, które obniżają rangę pełnionych funkcji. Konsekwencja na tym polu byłaby nie do przyjęcia (np. technik – techniczka, pilot – pilotka) dlatego formy te są używane niechętnie nawet w środowiskach feministycznych. Oczywiście są wyjątki:

Po trzecie, słowo to odmiana. W języku polskim mamy dwa odrębne słowa: ta minister i ten minister; mówię o tej minister i o tym ministrze. W odmianie tych wyrazów mamy wyraźnie wskazaną płeć, do której odnosimy się w wypowiedzi.

Po czwarte, odpowiedniki typu ministra czy premiera w połączeniu z formą grzecznościową „pani” (np. pani ministra, pani premiera) stają się dwuznaczne – pani (czyja?) tego ministra/premiera. Skojarzenie to jest zupełnie odwrotne od zamierzenia osób używających podobnych form.

Po piąte, niektóre żeńskie formy zawodów są tożsame brzmieniowo z już istniejącymi słowami, np. premiera jako „pierwsze przedstawienie danego utworu szerokiej publiczności”. Może to powodować nieprawidłową interpretację wypowiedzi. Ktoś stwierdzi, że wyrazów wieloznacznych w języku polskim mamy mnóstwo. Puśćmy jednak wodze fantazji: drukarz – drukarka, tapicer – tapicerka. Która kobieta chciałaby piastować funkcję brzmiącą jak nazwa przedmiotu?

Po szóste, język polski jest elastyczny i ma duże możliwości słowotwórcze. To jednak nie uprawnia do tego, by kierunek jego rozwoju miał być wyznaczany przez określone cele polityczne czy ideologiczne, takie jak równouprawnienie kobiet. Język ewoluuje sam i nie potrzebuje do wspomagania tego procesu żadnych konkretnych grup społecznych.

Po siódme, nie da się ukryć, że używanie proponowanych obecnie żeńskich form nazw zawodów jest manifestem światopoglądowym. Jak uważa dr Katarzyna Kłosińska, wybór określonych form zawodów jest wynikiem zarówno panujących reguł językowych, jak i postaw społecznych. Jeśli zdecydujemy się na stosowanie form takich jak „ministerka” czy „marszałkini”, nie powinno nas dziwić, że społeczeństwo będzie nas kojarzyć ze środowiskami walczącymi o prawa kobiet.

By zachować względny obiektywizm, czas na dobre słowo o (tej) „ministrze”. Słowo ministra pochodzi z łaciny – jest żeńskim odpowiednikiem słowa minister (sługa, pomocnik, wykonawca, agent). Nie jest więc jedynie wymyślonym tworem językowym. Pozostaje pytanie, dlaczego Polacy zamiast do zasad języka polskiego mieliby się stosować do tych obowiązujących w łacinie.

A Wy jakich form używacie? Co sądzicie o ministrze, marszałkini, prezydentce?

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Alleluja i do przodu! Słowa, które mają skrzydła

Internet, a wraz z nim media społecznościowe, coraz częściej opiera się na komunikacji hasłowej. Powszechnie znane, powielane sformułowania, które – co jest ważne – mają konkretne źródło, nazywane są skrzydlatymi słowami. To teksty barwne, sugestywne i obrazowe, przez co łatwe do zapamiętania. Okoliczności powstania danego wyrażenia są istotne z tego względu, że bez ich znajomości uchwycenie sensu przytoczonych słów może być utrudnione, a w niektórych przypadkach wręcz niemożliwe. Skąd biorą się skrzydlate słowa? Poniżej przedstawiam ich główne źródła:

  1. kinematografia – np. ciemność widzę, ciemność („Seksmisja”); grozisz mi? („Job, czyli ostatni szara komórka”); wyrwałem chwasta („Psy 2”); chłopaki nie płaczą; pieniądze to nie wszystko (tytuły filmów o tym samym brzmieniu).
  2. muzyka – np. polityka mi wisi dorodnym kalafiorem (Jacek Kaczmarski); nie ma jak u mamy (Wojciech Młynarski); w życiu piękne są tylko chwile (Ryszard Riedel).
  3. literatura – np. miej serce i patrzaj w serce (Adam Mickiewicz); Wielki Brat patrzy (George Orwell); mów do mnie jeszcze (Kazimierz Przerwa-Tetmajer).
  4. wypowiedzi znanych osób – np. nie chcem, ale muszem (Lech Wałęsa); alleluja i do przodu (o. Tadeusz Rydzyk); róbta co chceta (Jerzy Owsiak).
  5. slogany reklamowe – np. pij mleko, będziesz wielki; prawie robi wielką różnicę; bo zupa była za słona; pragnienie nie ma szans.
  6. biblizmy – np. nie chwal dnia przed zachodem słońca; oko za oko, ząb za ząb; egipskie ciemności; grzechy młodości.
  7. autorskie terminy – np. globalna wioska (Marshall McLuhan); jesień średniowiecza (Johan Huizinga), skrzydlate słowa (Georg Büchmann).

Jak twierdzi polski aforysta, eseista i poeta Wojciech Wiercioch:

O tym, czy dana fraza stanie się skrzydlatym słowem, decyduje nie zawsze jej wartość ideowa, intelektualna czy artystyczna. O tym, by daną wypowiedź zakwalifikować jako skrzydlate słowo, decyduje wyłącznie rozpowszechnienie i powtarzalność użycia.

W związku z tym wydaje się, że nic nie stoi na przeszkodzie, by zakwalifikować do skrzydlatych słów tak popularne wśród internautów zwroty, jak np. daj kamienia czy jestem hardkorem. Mają one swoje źródło w konkretnych nagraniach zamieszczonych w sieci. Spełniają więc kryterium literaturoznawców Henryka MarkiewiczaAndrzeja Romanowskiego – możliwość ustalenia pochodzenia lub autorstwa słów, by móc określić je mianem „fruwających cytatów”. Ten warunek odróżnia je od anonimowych zwrotów, przysłów i sloganów. W przypadku internetowych źródeł warto jednak zwrócić uwagę, że takie cechy powiedzeń jak zasięg czy powiązana z nim długowieczność są tu nieco ograniczone (zwroty mogą nie docierać np. do osób starszych). Z drugiej strony, wraz z upowszechnianiem się mediów społecznościowych granice te stopniowo ulegają zatarciu.

Skrzydlate słowa to specyficzny rodzaj memów, czyli zaraźliwych wzorców informacji. Słowo mem pochodzi od greckiego słowa mimesis (naśladownictwo). Termin wprowadził biolog Richard Dawkins w książce „Samolubny gen”. Skrzydlate słowa, mimo że istnieją w języku przede wszystkim dzięki ich powielaniu, charakteryzują się dużą elastycznością – często ulegają modyfikacjom, które dotyczą zarówno struktury tekstu, jak i jego znaczenia. Przykładami mogą być takie sformułowania jak przeminęło z wiadrem czy zielona strona mocy. Tego typu przekształcenia często wykorzystywane są w reklamie. Więcej o o skrzydlatych słowach możecie posłuchać tutaj.

Jakie skrzydlate słowa są Wam jeszcze znane? Macie swoje ulubione powiedzenia?

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

„To nic nie znaczy”? O poprawnej (ods)Łonie rapu

Adam „Łona Zieliński jest rozpoznawany nie tylko jako ciekawa postać na scenie muzycznej, ale również jako osoba szczególnie dbająca o poprawność językową. Podczas rozmowy z Konradem Wojtyłą Łona przyznał, że przypisana mu została łatka hip-hopowca-intelektualisty. Najlepszym przykładem, który przedstawia stosunek rapera do języka ojczystego jest utwór z jego ostatniej płyty pt. „To nic nie znaczy. W tekście autor wskazuje na błędy językowe popełniane nawet przez dziennikarzy, którzy sami przecież powinni być strażnikami poprawnej polszczyzny. Posłuchajmy:

Tekst utworu zaczyna się od krytyki zabawki. Niepozorne urządzenie gra piosenki, w których wyrazy są nieprawidłowo akcentowane. Chodzi konkretnie o słowo błękitny – akcent pada błędnie na trzecią, zamiast na drugą sylabę od końca. Poniżej prezentuję fragment, w którym Łona najobszerniej wykorzystał motyw (nie)poprawnej polszczyzny:

Następnie słyszę taki strumień,
że w dwutysięcznym jedenastym padł najbardziej przekonywujący argument
i że zwłaszcza drugi maj dał asumpt,
i że to wyłancza wszelkie dyskusje w tym okresie czasu,
i że to w cudzysłowiu „killer.
Słucham i czuję, że jeszcze jedno zdanie i będę miał wylew.
Rzuciłbym kamieniem, ale rzuca ten, kto rzucać ma czym,
więc to nic nie świadczy, to o niczym nie znaczy.

W sformułowaniach przytoczonych przez autora można znaleźć kilka z najpowszechniejszych błędów występujących w języku polskim:

  1. w dwutysięcznym jedenastym zamiast w dwa tysiące jedenastym
  2. przekonywujący zamiast przekonujący lub przekonywający
  3. drugi maj zamiast drugi maja
  4. wyłancza zamiast wyłącza
  5. w okresie czasu zamiast w tym czasie lub w tym okresie
    Ciekawostka. Wiecie, że istnieje słowo czasokres? Jednak w nieco innym znaczeniu – jako kres (koniec) czasu. Występuje ono m.in. w „Makbecie w tłumaczeniu Józefa Paszkowskiego.
  6. w cudzysłowiu zamiast w cudzysłowie

Ponadto, Łona przestawił szyk w powtarzanych przez siebie słowach to nic nie znaczy, to o niczym nie świadczy, podkreślając w ten sposób celową niepoprawność zastosowaną w tej zwrotce. Błędy występują także pod koniec utworu, w zdaniu: „W każdym bądź razie taką mam nadzieję bynajmniej. Pierwszy przypadek to połączenie poprawnych form w każdym razie i bądź co bądź. Analizując drugi błąd należy zapamiętać, że bynajmniej nie równa się przynajmniej. Odsyłam tutaj do świetnego tekstu Wojciecha Młynarskiego.

Utwór To nic nie znaczy szybko stał się popularny – w serwisie Youtube został odsłuchany już ponad 1,7 mln razy – jednak jego treść wyraźnie zdezorientowała odbiorców. W komentarzach widniejących pod teledyskiem można przeczytać m.in. takie wypowiedzi:

Z jednej strony komentarz ma wydźwięk pozytywny – odbiorca przynajmniej zauważa błędy, które zostały popełnione w tekście. Z drugiej strony, co jest zaskakujące, a zarazem zabawne, nie dostrzega celowości niepoprawnych sformułowań. Z czego to wynika? Zapewne z tego, że niektórzy bardziej słyszą, zamiast słuchać. Poza tym, błędy językowe muszą być dla odbiorcy rzeczywiście bardzo irytujące, skoro można je wychwycić jednocześnie nie znając kontekstu, w jakim zostały użyte. Mam tylko nadzieję, że fanów tego typu Łona ma niewielu.

A Wy jak myślicie – z czego wynika niewłaściwy odbiór tego utworu?

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: