Monthly Archives: Marzec 2012

Nie pleć niesiołów! Jak Wykop bawi się słowem

Użytkownicy Wykopu podczas kampanii przeciw porozumieniu ACTA uznali, że skutecznym narzędziem w obronie swoich praw może być również język. Miesiąc temu rozpoczęli oni akcję „Wykopowiczów zabawa w słówka”, która polegała na tworzeniu neologizmów od nazwisk polityków. Celem działania było podkreślenie przywar i utrwalenie konkretnych, negatywnych cech rządzących w świadomości internautów.

Neologizmem politycznym, który przyjął się i funkcjonuje w języku polskim jest falandyzacja, używana najczęściej w sformułowaniu „falandyzacja prawa”. To pejoratywne określenie oznacza taką interpretację zapisu prawnego, która jest zgodna z interesem interpretatora. Słowo falandyzacja zostało użyte po raz pierwszy przez Ewę Milewicz na łamach Gazety Wyborczej w 1994 roku. Termin pochodzi od nazwiska Lecha Falandysza – szefa kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy.

Inspiracją dla użytkowników Wykopu stał się jednak przykład zagraniczny, a konkretnie kampania aktywisty Dana Savage’a, którego przeciwnikiem politycznym był Rick Santorum. Savage stworzył stronę, na której zamieścił wymyśloną, wulgarną definicję słowa „santorum”. Strona osiągnęła popularność dzięki skutecznemu pozycjonowaniu. Przycisk „lubię to” pod definicją kliknęło ponad 93 tys. osób. W 2004 roku wyraz „santorum” zwyciężył w plebiscycie „Słowo Roku” organizowanym przez Amerykańskie Towarzystwo Dialektyczne w kategorii „najbardziej szokujące”.

Wykopowicze potraktowali tworzenie neologizmów politycznych bardziej jako zabawę niż jako realną walkę z konkretnymi politykami. Poniżej prezentuję kilka przykładów:

  • Hołdysić – 1. krytykować cudze błędy, kiedy samemu się je popełnia; 2. uparcie bronić jakiejś racji, jednocześnie zaprzeczając jej swoimi działaniami.
  • Wytuskać – 1. oszukać, zrobić kogoś na szaro; 2. tuskać – kłamać w żywe oczy.
  • Komorzyć – robić błędy językowe, tzw. „byki”. Np. nakomorzyć w wypracowaniu.
  • Niesioł – wypowiedź, w której przeważają obelgi, przekleństwa etc. Np. pleść niesioły.
  • Sikorzyć – 1. bajdurzyć, opowiadać niestworzone rzeczy, kłamliwie przesadzać; 2. sikorzyć się – załatwiać sobie układy, pojawiać się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie.
  • Korwinić – zawsze przegrywać (w imię zasad i ideologii).
  • Skwasić – upić się i narobić wstydu.
  • Ziobrzyć – ośmieszać się przed publicznością.
  • Palikotyzm – postawa moralna człowieka kierującego się w swym postępowaniu nie powszechnie przyjętymi zasadami lecz tym, co w danej sytuacji jest dla niego korzystne.
  • Donaldotusklemia – choroba objawiająca się notorycznym pociągiem do kłamania i wymyślania fikcyjnych sytuacji, osób, absurdalnych historii, często w celu osiągnięcia korzyści materialnej, statusu celebryty, władzy, rozpoznawalności w społeczeństwie lub w celu zatuszowania poprzednich kłamstw.

Mimo że działanie na polu językowym wydaje się niegroźne, trzeba pamiętać o tym, że internet jest środowiskiem dynamicznym, a informacje pojawiające się w sieci łatwo się rozprzestrzeniają. Powielane sformułowania nierzadko stają się tzw. memami. Proces ten wspomaga obecność w wirtualnej przestrzeni takich portali jak Demotywatory czy Kwejk. Ważną rolę pełnią także serwisy społecznościowe, które umożliwiają szybkie dzielenie się znaleziskami. O języku polskiego internetu możecie posłuchać pod tym adresem.

Co sądzicie o neologizmach politycznych? Jak oceniacie propozycje użytkowników Wykopu?

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

„Pucuł i Grzechu”, czyli o języku w animacji

Przeglądając filmy edukacyjne w serwisie YouTube, natknęłam się na perełkę produkcji Telewizji Polskiej z 2008 roku. Fanką znaleziska stałam się niemal natychmiast. O czym mowa? O serialu animowanym „Pucuł i Grzechu” – serii trzydziestu krótkich, 40-sekundowych filmów, promujących poprawną polszczyznę w przystępny i zabawny sposób.
Przedstawiam Wam głównych bohaterów:

Jak widać na załączonym obrazku, rysownik Wojciech Wojtkowski stworzył swoich bohaterów na zasadzie przeciwieństw. Poza fizjonomią, różnice widoczne są zarówno w mentalności postaci, jak i – co najistotniejsze – w używanym przez nie słownictwie. Głównym kryterium postrzegania Pucuła i Grzecha jest właśnie poprawność językowa. Osobowość bohaterów bardzo dobrze oddają lektorzy: Zbigniew Zamachowski (Pucuł) i Wojciech Malajkat (Grzechu).

Bohaterowie tworzą komiczną parę, uwikłaną w przeróżne, abstrakcyjne historie. Serial ma charakter poradnikowy, co odwraca uwagę od tematyki językowej – w ten sposób autorzy unikają moralizatorskiego tonu. W tytule każdego z odcinków pojawia się pytanie, np. „Jak wygrywać w gry komputerowe?”, „Jak zostać gwiazdą rocka?”. W każdej historii zostaje przedstawiony konkretny błąd językowy (zazwyczaj popełniany przez Pucuła), jego poprawna forma (najczęściej wypowiadana przez Grzecha), a także krótki komentarz, wyjaśniający na czym polegał błąd. Nieskomplikowaną fabułę podsumowuje zdanie: „Poprawna polszczyzna źródłem sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym”.

Język jest niezwykle żywą strukturą, zmienia się bezustannie. Coś, co wczoraj było uznawane za błąd, dziś jest wprowadzone na słownikowe salony. Nie znaczy to jednak, że jesteśmy zwolnieni z pewnej wrażliwości na język. Mówienie i pisanie ładną, poprawną polszczyzną jest wartością – mówią autorzy serialu.

Co urzekło mnie w tej sympatycznej produkcji? Po pierwsze, rozrywka i edukacja w prostej formie. Po drugie, skupienie autorów na najczęściej występujących błędach w mowie potocznej. Po trzecie, nadający odcinkom groteskowego charakteru sposób opowiadania narratora, któremu głosu użycza Maciej Orłoś. Wady? Utrwalanie w świadomości widzów formy „Grzechu”, użytej w tytule serialu. „Grzechu” to wołacz od „Grzech” (zdrobnienie imienia Grzegorz, podobnie jak „Krzych” od Krzysztofa czy „Zdzich” od Zdzisława). Mówiąc krótko, wołacz wstawiono tu w miejsce mianownika. Problem ten porusza Stefan Zabieglik w artykule „Dbajmy o język! Pucuł i Grzechu” w Piśmie Politechniki Gdańskiej (nr 2/2009). Prawdopodobnie tytuł miał mieć przewrotny charakter i wytykać kolejny błąd językowy Polaków, ale według mnie dla przeciętnego widza nie musi być to oczywiste.

Wielkimi krokami zbliżają się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, dlatego szczególnie polecam dwa odcinki: „Jak uniknąć końca świata?” i „Jak wywołać ducha?”. Oczekując na Euro 2012 nie zapomnijmy o Wielkanocy i o związanych z nadchodzącymi świętami tradycjach. Pucuł i Grzechu nauczą nas jak malować pisanki. Wszystkie odcinki znajdziecie tutaj.

Podobają się Wam perypetie Pucuła i Grzecha? Jak uważacie – czy taka forma promowania poprawności językowej jest skuteczna?

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Rymoliryktando – studium przypadku

Dzisiaj postanowiłam zmierzyć się z Rymoliryktandem dyktandem stworzonym przez rapera Łukasza L.U.C-a Rostkowskiego we współpacy z Narodowym Centrum Kultury.  Zachęcam Was do tego samego. Wydarzenie odbyło się 19 listopada 2011 r. w Fabryce Trzciny.
Nagranie dyktanda znajdziecie tutaj. Nie korzystajcie z edytorów tekstu  autokorekta nie śpi. Poniżej zamieszczam tekst z własnym komentarzem  bądźcie uczciwi i nie podglądajcie!

Zaczynamy!

Dyktando odsłuchałam jeden raz. Po macoszemu potraktowałam interpunkcję i skupiłam się głównie na poprawnym zapisywaniu poszczególnych słów i odgadywaniu, co autor miał na myśli. Błędy interpunkcyjne pomijam również przy analizie tekstu. Do każdego fragmentu dyktanda dołączam osobny komentarz.

Treść Rymoliryktanda, autorstwa Łukasza L.U.C-a Rostkowskiego:

Doprawdy,
miriady, hordy, nawet może hiperotchłań dni,
wprzód krzta szyku fraz chłonie mnie jak tłuszcze grill,
jak do brudu muchy mordę, jak PKP do podłużnych chwil –
tak ja garnę się do sylab, by w bój bujać je jak Egipcjan Nil.

Pod względem ortograficznym ten fragment udało mi się napisać bezbłędnie. Specyficzna wymowa prowadzącego i łączenie przez niego wyrazów spowodowało, że w mojej wersji znalazło się sformułowanie „krzta szyków raz”. Przyznaję dałam się zagonić w pułapkę desylabizacji. Miriada grecki liczebnik główny, oznaczający liczbę 10 000.

Ci porządni, tamci superżądni – ubóstwiają blichtr,
a mnie uciechą rymu kształt i trzon, i entourage, i
jak hojne Mazowsze ma zorzę, co lśni –
tak jawnie ja w niebłahym worze
chyżo wożę słowa w sobie jak uncję krwi.

Słuchając tego fragmentu zaczęłam gubić sens i zapisywać słowa mechanicznie, głównie ze względu na tempo dyktowania. Zdziwiłam się również, że dyktando zawiera słowa obcojęzyczne. Przedostatni wiersz sprawił mi najwięcej problemów  trudność polegała na odpowiednim połączeniu wypowiadanych sylab w konkretne wyrazy. Ortografia jak wyżej bez zarzutu. Entourage  otoczenie, przedmioty otaczające, środowisko.

Kiwi ma miąższ, żądło wąż, a ja mój wzorzec
obietnic hardych z glin;
kto łamie je wciąż, tego do Zbąszynka wożę,
by strzygł wyżłom i kszykom brwi –
bo jakżeby to tak lekceważyć je niby prukwy strużki drwin.

Pierwsza myśl: jaka szynka?! Po kilkakrotnym powtórzeniu zorientowałam się, że chodzi o miejscowość, do której autor wozi osoby niedotrzymujące obietnic… Ufff. Wyraz kszyki (ptaki wędrowne z rodziny bekasowatych) był podchwytliwy, ale w tym przypadku nie dałam się nabrać. Zbąszynek miasto w województwie lubuskim, powiecie świebodzińskim.

Tembr słów mi droższy niż kanclerza kwit,
niż w piłce gole Citki i Baby-Jagi mit –
jak nitki krwi tkwi mi w żyłach to, jak w świni kwik,
jak po ujściu z babci bibki bitki w żołądku i naleśnik.

Zbawienna okazała się podpowiedź dyktującego, że chodzi o piłkarza. Informacje na temat Marka Citki znajdziecie tutaj. Wyraz Baby-Jagi napisałam bez dywizu (-). Na ratunek przychodzi mi językoznawca Mirosław Bańko, który wskazuje na to, że „zazwyczaj wyrażenie to funkcjonuje jako imię własne i pisane jest Baba Jaga”.

Słowo wielokrotnie to sto stempli głębi;
żonglerzy gębą mielą, jak metrampaże łamią je od ręki.
Nie jestem Arielu bielą, pruję je też, lecz głównie do bitu pętli, rzadko – by inni z rozczarowania więdli.

Przyznaję nie znałam słowa „metrampaże”, jednak intuicyjnie zapisałam je poprawnie. Metrampaż  pracownik zecerni formujący kolumny publikacji ze szpalt i tabel (złożonych przez zecera) oraz innych elementów jak: klisze, ornamenty, czcionki tytułowe itp. Jako osoba interesująca się składem tekstu, biję się w piersi.

Niedotrzymywanie słów jak uryny
stęchły kwas w sobie kłębi,
inkoherencja świerzbi jak trąd bloki – gnębi to mnie, mdli.
Swe hasła waż więc jak hantle, bo to hopsztośne pręgi –

Moim faworytem jest tutaj słowo „hopsztośne”, od wyrazu hopsztosy (wybryki, figle). Innym ciekawym wyrazem, przytoczonym w tym fragmencie jest inkoherencja zaburzenie w mowie i myśleniu wynikające z niemożności stworzenia pełnego ciągu myślowego; rozkojarzenie.

Tara Jerzy, myśląc tak i żnąc raz pszenżyto wszerz, zauważył naraz dwa marsjańskie kręgi. 
Tedy ufolud wyszedłszy zza chaszczy, mając dres kresz, rzekł im przez wytrzeszczone szczęki:

Człowiek uczy się całe życie! Kresz  rodzaj tkaniny fabrycznie gniecionej. Na przełomie lat 80. i 90. noszono dresy z kreszu, najczęściej ze wstawkami w kolorze turkusu, fioletu i różu. Ciekawy artykuł na ten temat znajdziecie na stronie Dziennika Łódzkiego.

– Dziczejecie i dziczejecie,
fast food, metatonii bełkot, chędożenia jęki.
Gzicie się i pniecie, lecz tylko słowności smak
i miłości znawstwo różnią was od innych wędlin.

Strzeżcie słów jak stróż bitego bmw! Nie dziczejcieżże!

Podpisuję się! Piękny fragment z trafną puentą. Metatonia oznacza zmiany akcentowe i intonacyjne. Można rzec, cały tekst został podyktowany w stylu mistrzowsko metatonicznym ;-) Co prawda skrótowiec bmw zapisałam wielkimi literami, ale językoznawca Jan Grzenia z Uniwersytetu Śląskiego informuje, że dopuszczalne są obie formy.

Podsumowując: jak zapewne każdy z Was zdążył zauważyć, z dyktanda można się wiele nauczyć. Próbując swoich sił, nie popełniłam żadnych błędów ortograficznych, jednak w kilku miejscach nie zapisałam odpowiednich słów. Wynikało to albo z ich nieznajomości, albo z braku zrozumienia konkretnego fragmentu. Przypominam także, że nie stosowałam znaków interpunkcyjnych, które w wielu miejscach na pewno byłyby dla mnie zagadką. Uważam, że największą trudnością tego dyktanda była nie jego treść, ale sposób prezentacji przez Łukasza Rostkowskiego. Na początku było to dość irytujące, ale okazało się pouczającą grą językową.

A Wy, co myślicie na temat Rymoliryktanda? I przede wszystkim  jak Wam poszło? :-)

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Słowostwory z rodziny ojczystych

Każdy internauta powinien już znać te sympatyczne stworzenia, którym grozi wyginięcie ze zbioru powszechnie używanego słownictwa Polaków. 20 lutego, w przeddzień Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego, ruszyła kampania społeczno-edukacyjna „Ojczysty – dodaj do ulubionych”.

Tym, co w kampanii szczególnie urzeka jest zobrazowanie żywotności języka przez tytułowe „słowostwory”. To sprytny i ciekawy zabieg marketingowy – kto by chciał, żeby takie skoczne „rychło” zostało uśmiercone? Pojawia się pytanie: jak możemy temu zapobiec? Nic prostszego. „Mówmy nimi do naszych bliskich” – do używania zapomnianych słów, a tym samym przedłużania ich „żywotności” zachęca Krystyna Czubówna, której kojący głos łatwo zapada w pamięć. Oczywiście razem z treścią, której jest nośnikiem.

Kampania cieszy się dużym zainteresowaniem – chociażby na portalu społecznościowym Facebook, gdzie zebrała 13,5 tys. fanów. To właśnie na tego typu stronach najłatwiej sprawić, by „zagrożone”, nieprzekazywane słowa ujrzały światło dzienne. Można przyczynić się do tego na przykład poprzez udostępnianie zamieszczonych treści, co automatycznie poszerza grupę potencjalnych odbiorców. Szczególnie cenne w mediach społecznościowych jest to, że kampanie z względnie stałą liczbą „lubiących” mogą nieprzerwanie funkcjonować i realizować założone cele.

Właśnie jak sformułowane są cele kampanii? Na stronie poświęconej akcji czytamy, że ma ona przypominać o roli i miejscu języka ojczystego w życiu Polaków; ma przyczynić się do podnoszenia świadomości językowej, do ugruntowania poczucia, że polszczyzna jest tworzona przez każdego użytkownika i że to każdy z nas jest za nią odpowiedzialny.

Odpowiedzialność w ujęciu kampanii ma również polegać na tym, by język nie ulegał „zdziczeniu”. W jednym z filmów promujących pojawia się motyw rodziny. Spełnia on podwójną rolę. Po pierwsze, przedstawia zagrożenie wynikające z niechlujstwa językowego, czyli powstawanie rodzinnych kłótni. Po drugie, wskazuje na każdego odbiorcę z osobna, który jako członek rodziny jest odpowiedzialny nie tylko za język, którym się posługuje, ale również za konsekwencje „zdziczałej” komunikacji.

Innym ważnym problemem widocznym w sferze językowej, na który zwraca uwagę kampania „Ojczysty – dodaj do ulubionych” są zapożyczenia, które w powszechnym użytkowaniu wypierają nasze ojczyste odpowiedniki. Przykładem jest sformułowanie human resources. Bezrefleksyjnie posługując się zapożyczeniami niszczymy nasze „naturalne środowisko polszczyzny”, które z powodzeniem może ewoluować bez obcojęzycznych „słowopotworów”.

A Wy, dbacie o swój językowy zwierzyniec? :-)

Otagowane , , , , , , , , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: